Poznaj fajne dziewczyny z twjej okolicy. Umów się na randkę i spotkanie. Anonse towarzyskie i ogłoszenia matrymonialne.

Wzwód – zawód

Listopad 27th, 2009 Posted in Ciekawostki, Męski punkt widzenia | Brak komentarzy »

Tak jak kobiety potrzebują innych kobiet do potwierdzenia swojej siły, tak mężczyźni potrzebują przyzwolenia innych mężczyzn na słabość. Także tę związaną z seksualną potencją. Paradoksalnie jeśli masz dostęp nie tylko do własnej siły, ale i słabości, twoje możliwości wzrastają! – mówi terapeutka Olga Haller.
wzwód
– U źródeł impotencji mogą leżeć zarówno urazy, lęk, zmęczenie, jak i choroby, np. miażdżyca czy cukrzyca, albo substancje obniżające sprawność seksualną, np. alkohol, leki antydepresyjne.

– Większość mężczyzn doświadcza niemocy seksualnej na chwilę lub na jakiś czas – z przyczyn psychologicznych lub innych. Potencja seksualna, jak wszystko w życiu, może być zmienna. A impotencja – to słowo ma swój ciężar, jest w nim jakaś ostateczność, żadnej nadziei. Czy też tak to słyszysz?

– O tak. I od razu czuję jakąś wielką grozę. To nawet jest w języku: coś zrobić po męsku, czyli twardo. A miękko to po kobiecemu. Potencja to męska twardość, siła, twórczość, władza, zaś impotencja – tego przeciwieństwo i śmieszność. Nic dziwnego, że mężczyźni boją się impotencji jak diabła, a jak jest problem, to wolą go wstydliwie ukrywać.

– Wzorzec mężczyzny silnego, twardego w działaniu, zawsze mogącego jest nadal powszechny. I samotnego wilka, który leczy rany w odosobnieniu. Mężczyzna w przypadku jakiejś słabości, np. choroby, bagatelizuje ją, nie bada się. Więc jak ma problem z potencją, to tym bardziej woli milczeć. A partnerka boi się pytać – by nie urazić, nie zawstydzić.

– Krucha jest męska potęga, byle uśmiech, złe słowo, myśl czarna może ją obalić. Czy kobiety o tym wiedzą?

– Chyba nie do końca… Mężczyźni bardzo to ukrywają, zachowują się tak, żeby nie przyszło nam do głowy, że łatwo ich zranić, że nie zawsze są pewni siebie. Czasem sami tego o sobie nie wiedzą. Jeśli więc nagle pojawia się problem ze wzwodem, to pierwszą reakcją jest niemiłe zaskoczenie, lęk i dezorientacja. To z kolei rodzi pełne napięcia oczekiwanie i w następnej sytuacji seksualnego zbliżenia reakcja może się utrwalić – typowy mechanizm, kiedy lęk i napięcie wzmacnia powtarzanie objawu.

– Niemoc płciowa łatwo przekuwana jest w agresję. Sądzi się, że problemy z potencją mieli różni tyrani, że część ich agresji wobec świata to zemsta za kompromitację męskości. Miałaś takie doświadczenia z facetami? – nie myślę o agresji, ale o gwałtownym spadku możliwości. To jest reakcja łańcuchowa nieszczęść, jakby było się na szczycie wieży, co się wali… Mało jest oszczędzone kobietom, ale to jednak tak.

– Tak, mam w pamięci takie sytuacje – w latach młodości, w początkach związku – paradoksalnie może właśnie z powodu jego wielkiego zapału i chęci męskość zawiodła. Ku wielkiemu zaskoczeniu nas obojga! Miałam na szczęście dosyć wyrozumiałości, że to minie, ale też intuicji: trzeba odpuścić i spokojnie zacząć od nowa.

– Szczęśliwe ofiary chwilowej słabości, jeśli trafią na taką partnerkę. Nie miałem takiego szczęścia, będąc pewnie w wieku twego partnera. I było poczucie końca świata. Wszystko przez te nerwy… A „to” – jak pytam teraz obie płcie – zaskakująco często się zdarza.

– Mężczyzna jest tak zbudowany, że od razu widać, jeśli coś idzie nie tak. W jego przypadku nie da się udawać. Kobieta może wiele ukryć. Tym bardziej ważne, by istniało przyzwolenie na chwile słabości. Przede wszystkim od innych mężczyzn. A ze strony kobiet też, w ramach pomocy doraźnej.

– Ale faceci rywalizują w seksie. Siła grozy impotencji tkwi także w tym, że stoi w sprzeczności z pierwotnym nakazem reprodukcji. Osobnik, co już nie może, odpada z gry.

– Ale właśnie próbujemy różnić się od zwierząt. Instynkty, popędy to część naszej natury, jest jeszcze świadomość i wola, możemy więc nie tylko reagować i podlegać, ale i wpływać, zmieniać, kształtować. To nasz ludzki potencjał.

– Mężczyźni, jak już mówią o seksie, to się przechwalają lub świntuszą. Niedawno kolega w moim wieku nagle zwierzył mi się, że coś ma z „tym” słabiutko. Byłem zdumiony i poruszony jego szczerością.

– O tak, fala przemian coraz śmielej ogarnia i kobiety, i mężczyzn, to dotyczy ról, potrzeb. Fascynujące, jak różnice płci przestają nas dzielić, a niosą możliwość dopełnienia! Tak jak kobiety potrzebują innych kobiet do potwierdzenia swojej siły, tak mężczyźni potrzebują przyzwolenia innych mężczyzn na słabość. Paradoks – jeśli masz dostęp do własnej siły i słabości, twoje możliwości wzrastają!

– Boimy się pokazać miękki brzuch. A kobiety nie zawsze to ułatwiają.

Źródło: partnerstwo.onet.pl

Randki przez internet

Listopad 26th, 2009 Posted in Poznajmy się | Brak komentarzy »

W dzisiejszych czasach niewiele osób ma czas na miłość. Praktycznie każdy z nas goni za pieniędzmi, stara się zdobywać jak najlepsze wykształcenie, każdy ma mnóstwo zajęć, a doba w dalszym ciągu ma tylko 24 godziny. Niewiele osób ma czas, żeby chociażby zająć się domem czy realizować swoje hobby, a co dopiero na to, by znaleźć prawdziwą miłość i stworzyć stały związek.
Wiele osób korzysta więc z nowoczesnego sposobu na to, by poznać kogoś, z kim można by stworzyć bliższą relację. Chodzi oczywiście o serwisy internetowe, które umożliwiają zawieranie nowych, wirtualnych znajomości, które mogą przerodzić się w znajomość w realnym świecie.

randki przez internet

randki przez internet


Najczęściej to młodzi ludzie sięgają po serwisy internetowe umożliwiające zawieranie nowych interesujących znajomości. Młodzi mają przede wszystkim znacznie mniej oporów do nawiązywania kontaktów z nowymi ludźmi, niż osoby starsze, które często nadal mają opory przed korzystaniem z możliwości, jakie daje Internet. W sieci zasobów www możemy znaleźć mnóstwo serwisów randkowych, które pozwalają na darmowe zamieszczanie swoich anonsów i zakładanie profili, które są kluczowe w poznawaniu nowych ludzi. Randki internetowe są w XXI wieku bardzo popularną formą zawierania znajomości i umawiania się na randki w realnym świecie. W wielu przypadkach osoby, które przypadły sobie do gustu w internecie, decydują się na kontynuowanie znajomości także w rzeczywistości.
Sprawdź czym są randki przez internet.

Sex na wyjazdach integracyjnych

Listopad 10th, 2009 Posted in Męski punkt widzenia, Okiem kobiety, Poznajmy się | Brak komentarzy »

Kochanie, wyjeżdżam na weekend z ludźmi z pracy. Będziemy się integrować. Wyłączę telefon. Szef kazał.
sex na wyjazdach integracyjnych
- Widzisz te kobiety? Spałem z nimi wszystkimi.
- Z tą po lewej też? – pyta strapiony rozmówca, który rozpoznaje na fotografii swoją żonę.
- No nie, ta jedyna okazała się wierna. Przyjechała ze swoim facetem i nie dała się wyrwać…

- W tym dowcipie jest zawarta gorzka prawda – zauważa Ewa, 29-letnia singielka. Z myślą o integracyjnym weekendzie kupiła baterię kosmetyków, wyzywającą sukienkę, dres i koronkową bieliznę. Wydała trzecią część pensji. Bartek (31 lat, zaręczony) zaopatrzył się w wódkę, colę i afrodyzjak z dozownikiem. – Aplikujesz pięć kropli do drinka i po pięciu minutach kobiety widzą w tobie Karolaka – mówi.

Oboje pracują w międzynarodowej korporacji spożywczej. Ona jest asystentką w dziale analiz, on radcą prawnym. Od miesiąca radzi kolegom, co zabrać na dwudniowy wyjazd integracyjny do Pisza w województwie warmińsko-mazurskim. – Weźcie prezerwatywy i haszysz. I butelkę na drogę – instruował podczas przerw na papierosa.

Od miesiąca nie ma w firmie ważniejszego tematu. Ciągle tylko integracja, quady, paintball, konie, basen, sauna, barek z alkoholem i marzenia o weekendowym romansie. Najczęstsze pytania: Czy alkohol będzie za darmo? Czy tylko piwo i wódka, czy może wina i trunki perfumowane też? Pokoje dwuosobowe czy koedukacyjne? Opowiesz potem o wszystkim swojemu mężowi lub żonie?

Atmosfera zabawy

Poza sezonem hotel “Roś” w Piszu żyje m.in. z weekendów integracyjnych dla firm. Najwięcej imprez przypada na maj, czerwiec, wrzesień i październik. Ośrodek zatrudnia firmę zewnętrzną z Olsztyna – przyjeżdża lokalny didżej, który jednocześnie pełni rolę wodzireja.

- Atmosfera jest nieformalna. Sprzyja nawiązywaniu kontaktów – przyznaje właściciel hotelu Ireneusz Szumowski. – Oddajemy do dyspozycji gości barek, salę taneczną, stoły bilardowe i kasyno – opowiada Szumowski.

Ale wcześniej, przed obiadem, przewidziane są zajęcia w podgrupach, na świeżym powietrzu. Jedni idą na quady, inni na paintball, zawsze znajdzie się też kilku amatorów jazdy konnej.

– Chodzi o wytworzenie atmosfery zabawy – wyjaśnia Paweł Deżakowski, właściciel firmy “Hurtownia Adrenaliny” organizującej wyjazdy integracyjne. W tym roku zaplanował ok. 70 wyjazdów. – Często trafiamy na grupy z pozoru niedostępne, na ludzi, którzy chcą pokazać, że widzieli już wszystko. Po krótkim czasie atmosfera jednak wyraźnie się rozluźnia, a naszym klientom puszczają hamulce – dodaje.

Deżakowski zwraca uwagę na atuty zajęć rekreacyjnych. – Aktywnie spędzony czas poprawia komunikację w grupie. Motywuje zespół do wspólnej efektywnej pracy i pomaga wyłonić lidera. Po prostu zbliża ludzi do siebie – wylicza.

Zostań moim kopciuszkiem

O północy Bartek jest śmielszy o jedenaście setek wódki i cztery szklanki whisky. Pije bez lodu. Z colą. O północy Ewa przestaje myśleć o chwilowym zapomnieniu. Zaczyna je planować.

Po parkiecie pląsają zmęczone alkoholem pary. Asystentki wiszą na szyjach swoich szefów. Młodszy specjalista od PR kładzie rękę na pośladkach pracownicy działu Human Resources. Stroboskopy i świecąca kula. Atmosfera zapomnienia i pijacki zjazd – dancing skopiowany ze “Sztosu”, gdzie Janusza Stokłosę zastępuje informatyk przy zestawie karaoke. Wykrzykuje kolejno: “Będę brał cię w aucie”, “Takie tango” i “Przeżyj to sam”.

Kwadrans później Bartek podchodzi chwiejnym krokiem do stolika Ewy. – Jest już po północy. Książę przyszedł po swojego kopciuszka – oznajmia zniżonym głosem, a Ewa udaje, że nie czuje odoru przetrawionego alkoholu.
Lądują u niej w pokoju. Bartek proponuje szklaneczkę whisky. Dla niego to już piąta, dla niej dopiero druga. Bartek wyciąga buteleczkę z afrodyzjakiem i proponuje kilka kropel do drinka, na ośmielenie. Ewa nie odmawia. Kiedy kilka minut później jej współlokatorka próbuje dostać się do pokoju, szepcze do Bartka: – Cichutko…

To nic nie znaczyło

Ale następnego dnia nie chce o tym mówić. Koleżance tylko rzuci na odczepnego: – Nie mam faceta. Miałam ochotę. Miałam prawo. – To nic dla mnie nie znaczyło. Dużo alkoholu, wiesz jak jest – usprawiedliwia się przed kolegą Bartek i przyznaje, że nie powie o zdradzie narzeczonej. Do Ewy nie podejdzie przez kolejne cztery miesiące. Tylko kurtuazyjne “cześć” na korytarzu.

Źródło: partnerstwo.onet.pl

Uczulona na spermę swojego małżonka

Listopad 10th, 2009 Posted in Ciekawostki, Plotki ze Świata | Brak komentarzy »

Pewna świeżo poślubiona żona dokonała fatalnego odkrycia w swoją noc poślubną. Otóż okazało się, że jest uczulona na spermę swojego małżonka. Sprawę opisał “Daily Mail”.

27-letni Mike oraz 26-letnia Julie Boyde byli ze sobą przez dwa lata. Na seks bez prezerwatywy zdecydowali się po raz pierwszy właśnie w noc poślubną. Wcześniej zawsze stosowali zabezpieczenie.

Julie dostała wysypki, która utrzymywała się kilka tygodni. Okazało się, że przyczyną jest sperma Mike’a.

Młoda para zdecydowała się pójść ze swym problemem do lekarza. Medycy odkryli, że organizm kobiety traktuje spermę męża jako ciało obce, które wywołuje alergiczną reakcję niszcząc plemniki, czemu towarzyszy silny piekący ból, a później stan zapalny. Najbardziej prawdopodobną przyczyną reakcji alergicznej jest białko zawarte w spermie.

Ta przykra niespodzianka może spowodować, że para będzie musiała zweryfikować swoje plany dotyczące potomstwa.

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Podróże za seks

Październik 28th, 2009 Posted in Męski punkt widzenia, Poznajmy się | 1 komentarz »

Co trzeba zrobić, żeby w dwa lata zwiedzić 21 państw na sześciu kontynentach?

– Trzeba znaleźć starszego Ryśka i wmówić mu, że jest Richardem Gere’em – odpowiada 22-latka.

Sponsoring – ładnie opakowana prostytucja?

Monika jest warszawianką, ale rzadko bywa w stolicy. Ma 22 lata i hobby. Od dwóch lat zbiera pluszowe kapcie, które przysługują gościom drogich hoteli na całym świecie. Ma już 32 pary. Najcenniejsze są te z Galapagos, Bora-Bora, Chile, Nowej Zelandii, Botswany, Zimbabwe i Namibii.

– Mam pewien fetysz. Lubię brać prysznic w luksusowych miejscach i wiedzieć, że sto metrów dalej, za ogrodzeniem hotelu panuje syf, a do ludzi przyklejają się muchy – wyznaje Monika, po czym zmysłowo zakłada nogę na nogę.

Ma seksowne nogi, blond loki i cynizm, którym – jak mówi – mogłaby obdarzyć wszystkich manipulantów świata.

Gdyby nie cynizm, nie byłoby pluszowych kapci. Przed dwoma laty wmówiła miłość 60-letniemu deweloperowi z Warszawy. Podczas pierwszego spotkania, w dyskretnej restauracji na Mokotowie, spojrzała na niskiego, baryłkowatego faceta i szepnęła mu do ucha: “Masz w sobie coś z Richarda Gere’a. Musisz wiedzieć, że on mnie fascynuje”.

Zadziałało. Richard – deweloper pokazał Monice Wenezuelę, Barbados i Martynikę. Tam, za jej namową, zgolił wąsy.
– Ubrałam go w bluzki polo, drogie sportowe koszule, wszystko za jego pieniądze, oczywiście. Nabrał opalenizny i stał się wizualnie znośniejszy – śmieje się Monika i dodaje: –Wiesz skąd wzięłam tego Richarda Gere’a? Z czapy. Mój deweloper ma na imię Ryszard i tak jakoś skojarzyłam. Ryszard stał się moim Richardem.

Wygrał przetarg na moje ciało

Poznała go przez ogłoszenie w internecie. Napisała, że jest studentką marketingu (na Uniwersytecie Warszawskim) poszukującą odpowiedzialnego sponsora. Otrzymała 11 poważnych ofert.

– Ryszard był najbardziej konkretny. Już w pierwszym mailu napisał, czego oczekuje i co może zaoferować – wyjaśnia dziewczyna. – Można powiedzieć, że wygrał przetarg.

Ryszard ma żonę. Monika pokazuje ją na zdjęciach. Kilka miesięcy temu poprosiła go, by pokazał “swoją zmienniczkę”. Na fotografiach z rodzinnej uroczystości zobaczyła kobietę w sile wieku, jej purpurowe policzki i kostium w grochy, taki, w którym można się pokazać jedynie na “Weselu” Smarzowskiego: – Zobacz, co za baleron. Podobno budzi się w nocy i zjada pęk podwawelskiej – komentuje Monika i po chwili dodaje: – Ona wie o mnie i Richardzie. To takie ciche przyzwolenie na podwójne życie męża.

Reguły są proste. Ryszard żony nigdy nie zostawi. Dopóki dba o rodzinę (ma dwóch synów), może jeździć na wakacje gdzie chce i z kim chce. Żona Ryszarda lubi plażowanie we Włoszech i w Hiszpanii. Nigdzie indziej nie pojedzie. Ryszard jest bardziej ciekawy świata. Dlatego zabrał Monikę do Afryki. Przez cztery tygodnie zwiedzali Botswanę, Namibię, Zambię, Zimbabwe i Madagaskar.

– Choć zwiedzanie to za dużo powiedziane – przyznaje Monika. – W Zambii byliśmy pięć dni, a tylko dwa razy wyjechaliśmy poza teren hotelu. Na objazdowe wycieczki z kordonem ochroniarzy – wyjaśnia.

Monika ma więcej wspomnień z hotelu. W ogóle kiedy opowiada o podróżach, mówi o hotelach. Ten w zambijskiej stolicy – Lusace – zrobił na niej wrażenie. Kolonialne meble, zambijski boy hotelowy o posturze Apollona i apartament dwa razy większy niż mieszkanie, które rodzice wzięli jej na kredyt. A gdzieś dalej, trzy przecznice od hotelu – bieda, która Monikę fascynuje. Wspomina też kuchnię:

– Jedzenie standard. Kuchnia europejska, placki z czekoladą i szampan do śniadania – wylicza. – Ale jedzenie nie jest moją pasją – dodaje.

Pasją Moniki jest fotografia. W Botswanie założyła nogę na nogę, w pluszowych kapciach, po czym szepnęła Ryszardowi do ucha, że chce robić zdjęcia. Zrobiła to tak wymownie, że już dwie godziny później Ryszard kupił jej aparat. Lustrzankę, za dwa tysiące dolarów.

“Świat według Moniki”

– Na początku odmawiałam, kiedy proponował mi kosmetyki albo biżuterię. Chciałam, by pomyślał, że nie jestem interesowna. Mówiłam: z tobą to bym mogła spędzić wakacje nawet w Tarnobrzegu – opowiada Monika.

Prezenty zaczęła przyjmować z czasem. Po kłótni albo gdy w ostatniej chwili odwoływał spotkanie. – Wyrobiłam w nim nawyk. Jak coś schrzani, to prezent. Im bardziej schrzani, tym droższy prezent. On często coś chrzani – uśmiecha się Monika i wyciąga zdjęcia z kolejnych podróży.

Na fotografiach mnożą się pomniki i krajobrazy – palmy i plaże, wąwozy i wodospady. Fidżi, Australia, Nowa Zelandia, Bali – wszystkie utrwalone w trybie auto, niektóre prześwietlone. I te obrazki z bazarów – handlarze owoców i smutne twarze, ubóstwo na ulicach, uchwycone w biegu, “z przyczajki” – iluzja obcowania z ludzkimi bolączkami.

Dzięki Ryszardowi, Monika może żyć w iluzji. Dziewczyna celuje w mądrości zaczerpnięte z kiepskich poradników – że “trzeba spełniać marzenia”, że “jak się uwierzy, to można góry przenosić” i takie tam.

– Richard obiecał, że wyda album z moimi zdjęciami. Że będzie można go kupić w księgarniach – cieszy się Monika. – Mam już tytuł: “Świat według Moniki”.

Jaki jest jej świat? – Ciekawy dla ludzi odważnych i dojmująco smutny dla ludzi takich jak moi rodzice – odpowiada. Pochodzi z przeciętnej polskiej rodziny. Nie są biedni, ale nie są też bogaci. Ojciec jest zawodowym kierowcą, a matka nauczycielką w liceum ogólnokształcącym. Dziewczyna niewiele o nich mówi. – To uczciwi ludzie, kochają mnie – ucina.

Miłość jak kabaret

Zdaniem dr. med. Bogdana Woronowicza, psychiatry i seksuologa związanego z fundacją La Strada, cena, jaką młode dziewczyny płacą za łatwiejsze życie, bywa wysoka. – Wszystko zależy od osobowości. Kobiety, które angażują się emocjonalnie, mogą cierpieć na objawy zbliżone do stresu pourazowego, który leczy się latami – tłumaczy Woronowicz. Mówi też o kobietach, które podchodzą do sponsoringu “z zimną krwią”. – To poważne zaburzenie psychiczne. Takie osoby mogą się już nigdy nie sprawdzić się w relacji z innym mężczyzną – dodaje Woronowicz.

Skala zjawiska sponsoringu w środowisku studenckim wciąż nie jest zbadana. Szacuje się, że nawet 100 tysięcy polskich studentek może szukać finansowego wsparcia u starszych mężczyzn, oferując im swoje wdzięki. – Nie ma jednak precyzyjnych danych na ten temat – przyznaje Woronowicz.

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Dlaczego lubimy prostytutki?

Październik 27th, 2009 Posted in Ciekawostki, Męski punkt widzenia, Poznajmy się | Brak komentarzy »

Co łączy bożyszcze kobiet, Hugh Granta, byłego gubernatora Nowego Jorku, Eliota Spitzera, i posła Samoobrony, Bogdana Golika? Wszyscy oni korzystają lub korzystali z usług prostytutek.

Do tego grona zaliczyć można jeszcze wiele innych osób, począwszy od naszych sąsiadów i osób mijanych każdego dnia na ulicy, aż po światowe gwiazdy muzyki, filmu czy literatury. Z tym, że oni, nie dali się jeszcze przyłapać.
Noga zalotnie wystająca na asfalt lub czerwony neon, pulsujący w jakiejś bramie od dawna kuszą mężczyzn. Progi agencji towarzyskich przekraczają wszyscy – wpływowi biznesmeni, znerwicowani politycy, udręczeni sławą celebryci. Co znajdują w środku? Czy jest tam coś więcej niż tylko gotowe na wszystko dziewczyny? Według Michaela Badera, psychologa i psychoanalityka – tak.
Co to takiego? Chodzi przede wszystkim o azyl od poczucia winy i odpowiedzialności. Zdaniem naukowca mężczyźni płacą nie tylko za przyjemność, jaką wynoszą ze stosunku seksualnego, ale również za możliwość pozbycia się masek, które noszą na co dzień. Tkwią oni w przeświadczeniu, że w momencie, w którym przekazują prostytutce pieniądze, ta staje się kompletnie im oddana. Nie muszą przed nią udawać, natomiast ich nietypowe zachowania nie spotykają się z oceną, pretensją, czy też krytyką.
W świecie, w którym dominuje zasada „coś za coś”, gdzie za wszystko trzeba płacić – określonym zachowaniem, spełnieniem oczekiwań stron trzecich etc., prominentni przedstawiciele społeczeństwa szukają schronienia w domach publicznych. Politycy są doskonałym tego przykładem.
Co prawda, korzystają oni z przywilejów, jakie wypływają z pełnionych przez nich funkcji, jednak w zamian muszą spełniać niekończące się oczekiwania społeczeństwa i naginać swoje „naturalne zachowanie” do takiego, jakiego wymagają od nich ludzie.
Zdaniem Badera, efektem tego stanu rzeczy, jest tworzenie iluzji, jakoby w domu publicznym, politycy mogli być sobą. Zarówno oni, jak i biznesmeni, czy gwiazdy, wierzą, że jest to miejsce, w którym nie muszą robić niczego dla nikogo. Taka Nibylandia na godziny.

Źródło: wp.pl

Czy kobiety lubią porno?

Październik 15th, 2009 Posted in Ciekawostki, Męski punkt widzenia, Numerki, pozycje, liczby, Okiem kobiety | Brak komentarzy »

To pytanie spędza sen z oczu wielu mężczyznom:
Czy jeśli zaproponuję jej wspólne oglądanie “Głębokiego gardła” zamiast “Tańca z gwiazdami” to ona obrazi się, czy wyskoczy z bielizny krzycząc “bierz mnie, kotku!”?

To był początek lat 90-tych, na imprezie u znajomych. Kiedy już wszyscy byli zmęczeni tańcami i alkoholem gospodarz zaproponował, że pokaże coś interesującego. Z miną spiskowca sięgającego po zakazane druki gospodarz wyciągnął z kredensu kasetę. Zwyczajna domowa vhs z napisem pracowicie złożonym z naklejkowych liter.

- Pokazał nam porno, takie siermiężne, niemieckie – opowiada Marta, uczestniczka tamtego seansu, wówczas 22-letnia studentka.

Marta po raz pierwszy widziała film pornograficzny. Goście śmiali się z idiotycznych dialogów tłumaczonych na polski przez lektora z wadą wymowy, z brzuchatych i wąsatych aktorów. Za każdym razem, gdy członek wypadał z pochwy, a aktorka wykrzywiała się krzycząc po niemiecku “ja, ja!”, wszyscy pokładali się ze śmiechu. Marta chichotała razem z innymi.

- Tak naprawdę to śmiałam się nerwowo, bo było mi głupio, że jestem podniecona. Wydawało mi się, że dziewczynie nie wypada tak reagować na porno – wspomina Marta – Szybko zgarnęłam mojego faceta do domu, już w windzie zaczęłam go rozbierać, a potem… no, to był jeden z najlepszych razów w moim życiu.

Kobiety, które patrzą

Mężczyźni lubią oglądać rozebrane dziewczyny, czego najlepszym dowodem są fortuny Hugh Hefnera i Larry’ego Flinta oraz mandat poselski do włoskiego parlamentu gwiazdki filmów dla dorosłych Ciccioliny. Ale przez lata utrzymywano, że u kobiet zmysłem dominującym nie jest wzrok, ale dotyk. I że kobiety wcale nie chcą oglądać kopulujących par, a widok na ekranie stojącego penisa przyprawia je o pąsy i powoduje gwałtowną ucieczkę do kuchni.

Wyniki badań seksualności Polaków mogą być druzgocące dla tak uważających panów. Kobiety jednak mają oczy nie tylko po to, by mężczyźni mieli co komplementować.

- Badania pokazują, że kobiety to obecnie najbardziej dynamicznie rosnąca grupa docelowa wśród odbiorców pornografii – zauważa seksuolog dr Wiesław Ślósarz – Okazuje się, że kobiety będąc same w domu bardzo chętnie i bez oporów ściągają z internetu treści pornograficzne, czemu zwykle towarzyszy masturbacja.

Z raportu prof. Zbigniewa Izdebskiego już w 2001 r. wynikało, że prawie co piąta Polka lubi oglądać “gorące momenty”. Ale już w 2005 r. prowadzone przez profesora badania “Seks w internecie” wykazały, że 20 procent Polek surfując po sieci odwiedza strony porno.

Raport Durexa przynosi dane jeszcze bardziej jednoznaczne – 30 procent respondentek powiedziało zdecydowane “tak” dla urozmaicania zbliżeń pikantnymi scenami wideo.

Ale kobiety nie patrzą tak samo jak mężczyźni i nie zawsze podoba im się to, co oferuje branża erotyczna.

Więcej czułości

W wydawnictwie “Porn for women” (Porno dla kobiet) znajdziemy zdjęcia, które rzeczywiście podniecają płeć piękną. Oto przystojny brunet z ogromnym bukietem mówiący “nie potrzebuję wyjątkowego powodu, by kupić kwiaty mojej ukochanej”, obok rozebrany ciemnoskóry atleta w łóżku, z którego podnosi się ze słowami “to płacze dziecko? Leż, ja pójdę do niego”. Jest także muskularnie zbudowany twardziel twierdzący, że dopóki ma nogi jego kobieta nigdy nie będzie musiała wynosić śmieci, oraz Afroamerykanin opuszczający deskę sedesową, żeby jego kobieta w środku nocy nie “wpadła do środka”.

Hmm, i jak? Rozgrzana?

Wydawnictwo firmowane przez Cambridge Women’s Pornography Cooperative to tylko prowokacyjny żart, ale faktem jest, że kobiety są bardziej wymagającymi odbiorcami porno niż mężczyźni, co podkreśla dr Ślósarz. Pornografia skierowana do kobiet różni się od tej, której widzami mają być mężczyźni, tak samo jak widać różnice pomiędzy filmami dla gejów i dla hetero.

- W filmach gejowskich już w ogóle nie ma żadnej akcji, tylko półtorej godziny bezustannej kopulacji – mówi dr Ślósarz.

A czego od porno oczekują kobiety?

- Pocałunków – stwierdza Marta, specjalistka jednego z ministerstw – Seks bez całowania to jak z prostytutką, bez zaangażowania.

- Bardziej normalnych pozycji – dodaje Skafandra, autorka popularnego bloga skafander-i-hiena.blog.pl – Ja rozumiem, że większość z nich jest dobieranych tak żeby pokazać “miejsce akcji” i siusiaka, ale w rzeczywistości jaka kobieta kocha się w pozycji “świeca” z zestawu ćwiczeń w-f? Ból pleców gwarantowany!

- Tradycyjna pornografia neguje kobiecą seksualność – uważa Ewelina, świeżo upieczona absolwentka Akademii Sztuk Pięknych – Czy kiedykolwiek w porno widziałeś kobietę, która realizuje swoje erotyczne potrzeby? Albo taką, która mówi facetowi, co ma robić, żeby JEJ było dobrze?

Źródło: wiadomosci.onet.pl

Dlaczego kobiety uprawiają seks

Październik 4th, 2009 Posted in Ciekawostki, Okiem kobiety | Brak komentarzy »

Autorzy nowej książki wyliczają 237 powody, dla których kobiety uprawiają seks. Większość z nich ma niewiele wspólnego z romantyzmem lub przyjemnością.

Chcecie wiedzieć, dlaczego kobiety lubią uprawiać seks z mężczyznami o małych stopach? Właśnie przeglądam książkę „Why Women Have Sex” [z ang. Dlaczego kobiety uprawiają seks – przyp. Onet] psycholożki klinicznej Cindy Meston i psychologa ewolucyjnego Davida Bussa. To opasły tom. Nigdy nie zastanawiałam się, dlaczego kobiety uprawiają seks. Tymczasem, po latach niewiedzy odpowiedź leży przed moimi oczami.
Na podstawie rozmów z 1006 kobietami z całego świata o ich seksualnych motywacjach, Meston i Buss zidentyfikowali 237 powodów, dla których kobiety uprawiają seks. Z setek stron kobiecych wyznań wynika, że uprawiają one seks z powodów fizycznych, emocjonalnych i materialnych. W ten sposób próbują zwiększyć poczucie własnej wartości lub utrzymać przy sobie ukochanych mężczyzn. Czasami są po prostu przymuszane do seksu lub wręcz gwałcone. A miłość? Występuje w piosenkach.

– Dlaczego ludzie nigdy o tym nie rozmawiali? – pytam Meston. Alfred Kinsey, „ojciec” seksuologii, wysłuchał seksualnych historii 7 985 osób w latach 40. i 50., a Masters i Johnson obserwowali przeżywających orgazm ludzi przez niemal całe lata 60. Ale nikt z nich nie zadał podstawowego pytania: dlaczego? – Ludzie po prostu zakładali, że odpowiedź jest oczywista: aby poczuć się dobrze – mówi Meston. – Nikt nie próbował dociekać, jak kobiety wykorzystują seks do różnych celów.

Meston kreśli na kolanie listę powodów, dla których kobiety uprawiają seks, a ja zerkając przez jej ramię pojmuję, że przecież znam je wszystkie: „awans, pieniądze, narkotyki, wymiana bezgotówkowa, zemsta, odegranie się na partnerze, który je zdradzał, sprawienie, by poczuły się lepiej lub by ich partner poczuł się gorzej.” Według Meston kobiety „potrafią zrobić użytek z seksu na każdym etapie związku, od zwabienia mężczyzny, po utrzymanie go, by czuł się spełniony i nie miał ochoty na skoki w bok. Ale wykorzystują także seks w celu pozbycia się mężczyzny lub wzbudzenia w nim zazdrości.
– Nie spodziewaliśmy się, że znajdziemy aż tyle powodów. Kobiety uprawiają seks, bo są altruistkami, ale także dlatego, że są złymi ludźmi – mówi. Złymi? – Na przykład idą z kimś do łóżka, aby zarazić go chorobą – tłumaczy Meston.

Muszę przyznać, że trochę obawiam się tej książki. Kto by chciał, aby jego romantyczne fantazje zredukować do procesu ewolucji? Pierwsze postawione w książce pytanie brzmi: co podnieca kobiety? Lub cytując bezpośrednio z książki: „Dlaczego twarze Antonio Banderasa i George’a Clooneya zachwycają tak wiele kobiet?

Przypuszczalnie w grę wchodzą dwa typy korzyści: genetyczne i dotyczące zasobów. Korzyści genetyczne to dobre geny, dzięki którym rodzą się zdrowe dzieci. – Kiedy kobieta czuje pociąg seksualny do mężczyzny, ponieważ podoba jej się jego zapach, nie wie, dlaczego on pociąga ją seksualnie – tłumaczy Buss. – Nie wie, że za pociąg do niego odpowiada główny układ zgodności białkowej, czyli mówiąc prostym językiem ona i on posiadają pewne symetryczne cechy.

Natomiast pod hasłem korzyści dotyczące zasobów kryje się wszystko, co pomaga ochronić nasze zdrowe dzieci. Powodowane tymi korzyściami kobiety wybierają często mężczyzn posiadających duże domy i konta w banku. Teraz rozumiem, dlaczego Bill Clinton znajdował sobie partnerki, mimo że przypomina chodzący kartofel, lub dlaczego Władimir Putin został uznany za boga seksu, kiedy sfotografowano go podczas łowienia ryb z nagim torsem.

Źródło: zdrowie.onet.pl

Kobiety toksyczne czyli wredne suki

Wrzesień 24th, 2009 Posted in Męski punkt widzenia, Okiem kobiety | Brak komentarzy »

Jest atrakcyjna, dobrze ubrana, wykształcona, zna języki. Jednym słowem to kobieta, której nie powstydziłby się żaden mężczyzna. Poluje w dobrych klubach i na bankietach. Zna wszystkie techniki podrywania. W polu jej zainteresowania leżą wyłącznie mężczyźni zamożni. A kiedy już upatrzona ofiara chwyci przynętę, oplata ją i żywi się swoją zdobyczą. Nie sposób wyplątać się z jej powojów. Kobieta bluszcz.
ostre dziewczyny
Czy Kaja jest kobietą bluszczem? Pewnie jest, ale buntuje się, żeby ją tak nazywać, bo to tylko słowa. I jej zdaniem tak naprawdę niczego o niej nie mówią. Ta długonoga brunetka, z tipsami prosto od kosmetyczki, lekkim makijażem, w obcisłych dżinsach i niebieskim sweterku blisko ciała, robi oszałamiające wrażenie. Na jednym z forów napisała, że nienawidzi biedy jak niczego innego na świecie. Patrząc na nią, nie dostrzeżesz śladu biedy, wygląda jak milion dolarów.

- Uważam, że zasługuję na wszystko, co najlepsze. Skończyłam studia, znam dwa języki. Mam figurę modelki. Sorry, ale nie wyjdę za golasa. Bieda nie jest nawet romantyczna. Brzydzę się biedą jak myszami i pająkami – mówi Kaja.

Nie wychowała się w ubogiej rodzinie raczej w przeciętnej, w średniej wielkości mieście na południu Polski. Ojciec pracował w miejscowej fabryce, mama była pielęgniarką. Nigdy nie brakowało im pieniędzy na jedzenie i rachunki, ale Kaja miała o wiele większe potrzeby.

- Nienawidziłam tej przeciętności i szarzyzny. Matka ciągle moralizowała, że na strojenie się przyjdzie jeszcze czas, że teraz nauka jest najważniejsza, że wykształcenie to moja przyszłość. Kwękała te swoje morały. Nigdy nie zapytała mnie, czego ja tak naprawdę chcę, o czym marzę. Myślała, że kilka wytartych sloganów typu: „Bez pracy nie ma kołaczy”, wszystko załatwi. Wiem, że ona robiła, co mogła, żebyśmy mieli opłacone rachunki i pełne brzuchy, ale co to za życie, to tylko utrzymywanie się przy życiu – mówi Kaja.

Ojciec nawet jak był w domu, to jakby go nie było. Coś grzebał w garażu albo siedział z gazetą czy przed telewizorem. Nie pamięta ani jednej z nim rozmowy, czasami wypowiadał krótkie zdania: „Pójdziesz do sklepu?”, „Pomóż matce”, „Gdzie byłaś tak długo?”.

Kaja uczyła się w najlepszym liceum w mieście. Była bardzo dobrą uczennicą. Wielu jej znajomych ze szkoły nie na wszystko było stać, ale były też dzieci lekarzy i lokalnych polityków. Oni trzymali się razem, a Kaja zawsze chciała być w ich grupie. Ale nie chodziła z nimi na imprezy, nie zapraszali jej do domu. Zresztą, ona też nigdy by nie zaprosiła ich do swojego M3, z poszarpanymi obiciami foteli, młodszym bratem, który wchodząc nigdy nie pukał i niewykształconymi rodzicami.

- Bieda to mój największy kompleks z dzieciństwa. Obiecałam sobie, że jak dorosnę, to już nie będę musiała oszczędzać na wszystkim – przyznaje Kaja.

Skończyła matematykę, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Jeszcze na studiach zajmowała się trochę modelingiem, była hostessą. Poznała Pawła, a potem Marka. I już nie musiała pracować, bo od tamtej pory żyje jak pączek w maśle – jak sama określa swoją sytuację. Tyle, że zawsze na to przysłowiowe masło, ktoś inny musi pracować.

Źródło: zdrowie.onet.pl

Szukam chłopaka – związek na odległość

Wrzesień 15th, 2009 Posted in Okiem kobiety, Poznajmy się | 1 komentarz »

Pary, które poznały się przez internet, nie wytrzymują często próby czasu. Osoby angażują się jeszcze przed pierwszym spotkaniem twarzą w twarz i wybierają niewłaściwych partnerów.

To kobiety są szczególnie podatne na poznanie Pana Niewłaściwego, bo często “nabierają się” na maile z dowcipnymi czy oryginalnymi komentarzami – mówi Matthew Bambling z Queensland University of Technology.

poznani przez internet

poznani przez internet


Niektórzy internauci stosują tzw. netting, co oznacza wysyłanie e-maili o tej samej treści do wielu kobiet z nadzieją, że któraś odpisze. Często takie metody skutkują.
Bambling uważa, że jak najbardziej można znaleźć miłość w sieci, ale trzeba uważać, bo jest kilka pułapek po drodze, w które możemy wpaść. Co to może być?

Często uwypuklamy swoje zalety, ukrywając jednocześnie wady.
- Będziemy chcieli zaprezentować siebie jako dobrą partię. Nie jest tak trudno zaangażować się emocjonalnie w związek online, ponieważ nie mamy pełnego obrazu osoby, z którą się kontaktujemy.

Inna sprawa to specyficzne uczucie podekscytowania, kiedy tylko dostajemy odpowiedź na nasze ogłoszenie zamieszczone w serwisie randkowym.
Co Bambling radzi? Spotkanie przy kawie po kilku mailach, bo wtedy nie zdążymy jeszcze stworzyć wyimaginowanego obrazu naszego potencjalnego partnera.
Źródło: Reuters