Kobiety toksyczne czyli wredne suki

Jest atrakcyjna, dobrze ubrana, wykształcona, zna języki. Jednym słowem to kobieta, której nie powstydziłby się żaden mężczyzna. Poluje w dobrych klubach i na bankietach. Zna wszystkie techniki podrywania. W polu jej zainteresowania leżą wyłącznie mężczyźni zamożni. A kiedy już upatrzona ofiara chwyci przynętę, oplata ją i żywi się swoją zdobyczą. Nie sposób wyplątać się z jej powojów. Kobieta bluszcz.
ostre dziewczyny
Czy Kaja jest kobietą bluszczem? Pewnie jest, ale buntuje się, żeby ją tak nazywać, bo to tylko słowa. I jej zdaniem tak naprawdę niczego o niej nie mówią. Ta długonoga brunetka, z tipsami prosto od kosmetyczki, lekkim makijażem, w obcisłych dżinsach i niebieskim sweterku blisko ciała, robi oszałamiające wrażenie. Na jednym z forów napisała, że nienawidzi biedy jak niczego innego na świecie. Patrząc na nią, nie dostrzeżesz śladu biedy, wygląda jak milion dolarów.

- Uważam, że zasługuję na wszystko, co najlepsze. Skończyłam studia, znam dwa języki. Mam figurę modelki. Sorry, ale nie wyjdę za golasa. Bieda nie jest nawet romantyczna. Brzydzę się biedą jak myszami i pająkami – mówi Kaja.

Nie wychowała się w ubogiej rodzinie raczej w przeciętnej, w średniej wielkości mieście na południu Polski. Ojciec pracował w miejscowej fabryce, mama była pielęgniarką. Nigdy nie brakowało im pieniędzy na jedzenie i rachunki, ale Kaja miała o wiele większe potrzeby.

- Nienawidziłam tej przeciętności i szarzyzny. Matka ciągle moralizowała, że na strojenie się przyjdzie jeszcze czas, że teraz nauka jest najważniejsza, że wykształcenie to moja przyszłość. Kwękała te swoje morały. Nigdy nie zapytała mnie, czego ja tak naprawdę chcę, o czym marzę. Myślała, że kilka wytartych sloganów typu: „Bez pracy nie ma kołaczy”, wszystko załatwi. Wiem, że ona robiła, co mogła, żebyśmy mieli opłacone rachunki i pełne brzuchy, ale co to za życie, to tylko utrzymywanie się przy życiu – mówi Kaja.

Ojciec nawet jak był w domu, to jakby go nie było. Coś grzebał w garażu albo siedział z gazetą czy przed telewizorem. Nie pamięta ani jednej z nim rozmowy, czasami wypowiadał krótkie zdania: „Pójdziesz do sklepu?”, „Pomóż matce”, „Gdzie byłaś tak długo?”.

Kaja uczyła się w najlepszym liceum w mieście. Była bardzo dobrą uczennicą. Wielu jej znajomych ze szkoły nie na wszystko było stać, ale były też dzieci lekarzy i lokalnych polityków. Oni trzymali się razem, a Kaja zawsze chciała być w ich grupie. Ale nie chodziła z nimi na imprezy, nie zapraszali jej do domu. Zresztą, ona też nigdy by nie zaprosiła ich do swojego M3, z poszarpanymi obiciami foteli, młodszym bratem, który wchodząc nigdy nie pukał i niewykształconymi rodzicami.

- Bieda to mój największy kompleks z dzieciństwa. Obiecałam sobie, że jak dorosnę, to już nie będę musiała oszczędzać na wszystkim – przyznaje Kaja.

Skończyła matematykę, ale nigdy nie pracowała w zawodzie. Jeszcze na studiach zajmowała się trochę modelingiem, była hostessą. Poznała Pawła, a potem Marka. I już nie musiała pracować, bo od tamtej pory żyje jak pączek w maśle – jak sama określa swoją sytuację. Tyle, że zawsze na to przysłowiowe masło, ktoś inny musi pracować.

Źródło: zdrowie.onet.pl

Informacje o Sympatyczna

Sympatyczna dziewczyna z serwisu randkowego jakja.pl
Ten wpis został opublikowany w kategorii Męski punkt widzenia, Okiem kobiety i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>