Przepis na ogłoszenia matrymonialne
Lipiec 23rd, 2009 Wpisane w Ciekawostki, Męski punkt widzenia, Okiem kobiety, Poznajmy sięJakie ogłoszenia matrymonialne odnoszą sukces? Jak twierdzi psycholog, Richard Wiseman, idealny anons powinien mówić mniej o wymarzonym obiekcie uczuć, a więcej o samym autorze.
Postanawiasz dać ogłoszenie matrymonialne. Planujesz konwencjonalny atak – coś w stylu “wesoła brunetka szuka szczerego chłopaka”, czy też raczej pójdziesz na całość i napiszesz: “Bogaty król Artur poluje na Ginewrę, by pobaraszkować na Okrągłym Stole”?
Dobór słów może być mniej ważny, niż Ci się wydaje. Ważniejsza jest proporcja 70:30. Jeśli jej nie zastosujesz – poświęcając 70 procent tekstu sobie, a 30 procent temu, kogo szukasz – mało prawdopodobne, że Twoja skrzynka na listy będzie pękać w szwach. Napisz o sobie za dużo, a ryzykujesz, że wyjdziesz na egocentryka. Napisz za mało, a Ginewra pomyśli, że coś ukrywasz.

Odkrycia właściwych proporcji tekstu dokonał Richard Wiseman, profesor psychologii Uniwersytetu Hertfordshire. Poprosił 40 mężczyzn i 40 kobiet o napisanie ogłoszeń, których treść miała być nie dłuższa niż 25 słów. Inna grupa ochotników miała wybrać spośród nich te, które brzmiały najciekawiej.
Najpopularniejsze okazały się wcale nie te najbardziej pomysłowe, szczere czy śmiałe.
- Niektórych ogłoszeń nie wybierano w ogóle, a inne – zaskakująco często. Nie od razu było jasne, czemu tak się dzieje. Kiedy jednak przeglądałem to, co napisali uczestnicy eksperymentu, zauważyłem, że niektórzy wydawali się całkowicie skupieni na sobie, inne ogłoszenia z kolei sprawiały, że myślałem: “Nic o tobie nie wiem, widzę tylko, czego szukasz – mówi profesor Wiseman.
I ten właśnie czynnik – skupienie na sobie samym, lub na osobie poszukiwanej – zdawał się mieć decydujące znaczenie.
Profesor Wiseman zaczął się zastanawiać, czy istnieje “złoty środek” – idealne proporcje informacji, jakich piszący udziela o sobie, i tego, co mówi o swoich oczekiwaniach.
Badacze policzyli, ile słów w poszczególnych ogłoszeniach autorzy poświęcili sobie, a ile – potencjalnym respondentom, a potem zestawili wyniki obliczeń z ilością odpowiedzi, wygenerowanych przez ogłoszenia. Profesor pisze w swojej książce “Quirkology: The Curious Science of Everyday Lives” (Nauka o rzeczach dziwnych: ciekawostki życia codziennego” – przyp. Onet), że wykres osiągnął szczyt w odniesieniu do proporcji 70:30. Im bliższe tym proporcjom było ogłoszenie, tym więcej odpowiedzi zdobywało.
Źródło: zdrowie.onet.pl